Mnie koledzy zlecili Waldemar Bajak

Lyrics

  • Song lyrics Pan Wywrotek
Mnie koledzy zlecili tak po cichu i skrycie:
Tam latarnie nie świecą za robotę się bierz!
Gdy już akcja się skończy zabezpieczysz swe życie!
Zabezpieczę ja siebie i swych wspólników też

Lecz gdy północ ma trwać Ludzie muszą iść spać
By znów wstać nie zaspać do roboty
Nie chcę im przeszkadzać Nie chcę kraść nie chcę brać
Snu naruszać im nie mam ochoty

Mnie koledzy mówili że tam mieszka artystka
Że ma złoto brylanty forsy tyle co nikt
Że się uda po cichu - to jest proste dla chłystka!
A po akcji zwiewamy mając pewny już wikt

Lecz gdy północ ma trwać Ludzie muszą iść spać
By znów wstać nie zaspać do roboty
Nie chcę im przeszkadzać Nie chcę kraść nie chcę brać
Snu naruszać im nie mam ochoty

Miszka rzekł: bierz książeczkę oszczędnościową w teczkę
Pytam: skąd? Toć artysta u nas biedak i grat!
Lecz z nią jest podpułkownik - jej kochanek - łapownik
Argumentem tym Miszka mnie przekonał ech gad

Lecz gdy północ ma trwać Ludzie muszą iść spać
By znów wstać nie zaspać do roboty
Cóż nie pośpią psiamać Pójdę kraść pójdę brać
Choć snu przerwać im nie mam ochoty

No mówiłem do braci: oni nie są bogaci!
Podrobione brylanty podpułkownik zwiał hen!
A ta wasza artystka lat na oko ma trzysta
Nie daruję ja sobie że przerwałem jej sen!

Bo gdy północ ma trwać Ludzie muszą iść spać
By znów wstać nie zaspać do roboty
Nie chcę im przeszkadzać Nie chcę kraść nie chcę brać
Snu naruszać im nie mam ochoty



Rate this interpretation
anonim