Jeżdze na rezerwie & Janusz Panasewicz Kobranocka

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Noce drętwe nie przespane
dni mijają samobieżnie
Nadsłuchuje pod tapczanem
może w końcu się odezwiesz

Chodzę, leżę nakręcony
myśli kłębią się nie trzeźwe
I nie chodzi mi już o nic
może w końcu się odezwiesz

Patrze rzadko tylko zerkam
Jeżdżę ciągle na rezerwie
może w końcu się odezwiesz
Patrze rzadko tylko zerkam
Jeżdżę ciągle na rezerwie
może w końcu się odezwiesz

Podejrzewam że się modle
wciągam brzuch i włosy mierzwie
Wykonuje pasa doble
Może w końcu się odezwiesz
I choć takie to nie mądre
Lecz po silnych nawet prochach
Gdy ten mój zdrowy rozsądek
Ciągle milczysz, więc wciąż ją kocham

Patrze rzadko tylko zerkam
Jeżdżę ciągle na rezerwie
może w końcu się odezwiesz
Patrze rzadko tylko zerkam
Jeżdżę ciągle na rezerwie
może w końcu się odezwiesz

*Solo*

Patrze rzadko tylko zerkam
Jeżdżę ciągle na rezerwie
może w końcu się odezwiesz x2
Patrze rzadko tylko zerkam
Jeżdżę ciągle na rezerwie
może w końcu się odezwiesz




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim