Sieję zło Jacek Gałązka

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Sieję zło

Pierdyliony hektolitrów ślepej złości
Nieodpłatnie temu światu oferuję.
Absorbuje mnie do szpiku kości
Dziki wkurw i nic nie widzę, nic nie czuję
Chirurgicznie poprzegryzałbym tętnice,
Zgrabnym strzałem wbił Ci jaja po migdały
Wsadził w dupę rozpaloną tępą szpicę,
Poćwiartował od łysiny po sandały.

Chociaż wcale nie chcę to,
Sieję zło (i zbieram zło)

Zimnym kolcem złośliwości i sarkazmu,
Trafiam w punkt, co rani, wkurwia Cię i boli,
Jednym słowem doprowadzę Cię do spazmu,
Sprawię, że Ci równo w dekiel przypierdoli.
W sadystycznym, chorym upojeniu
Rosną pięści, bzdury, słowa i pazury,
W człowieczeństwa instynktownym podtopieniu
Obszczekuje wszystkie dziury kundel bury

Chociaż wcale nie chcę to,
Sieję zło (i zbieram zło)

Sterowany neuronami nienawiści,
Które zawsze pobudzone krążą płytko,
Mechanizmów mej psychiki programiści
Pogrywają ze mną ewidentnie brzydko.
Z najeżonym, przerażonym, wiecznym cieniem,
Gdy przeszywa ciało wściekła błyskawica,
W głębi serca czuciem, chceniem i wejrzeniem,
O nirvanę cicho skamlę do księżyca…

Chociaż wcale nie chcę to,
Sieję zło (i zbieram zło)




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim