Komórkowcy Emigranci

Lyrics

  • Song lyrics Redakcja
Nawet nie splunie, chociaż patrzy tak na Ciebie
Jakbyś miał rozum na poziomie jego też
Złoty zegarek, złota karta, złoty sedes
Bo gdy tam chodzi lubi czuć, że drogi jest
Nie moja sprawa czy to ukradł czy zarobił
Czy może dostał, kiedy można było brać
Ale dlaczego teraz tylu takich chodzi
I nikt nie pyta skąd i jak

Z jakich dziur, wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal

Dla jednych syf, dla drugich odjazd inny rejon
Gdzie wszystko wolno, byle płacisz, byle dasz
Tam świat niewinnych, co spokojnie w twarz się śmieją
Kiedy zapytasz czy się wciąż umieją bać
Tam gdzie łapówy, gdzie afery, gdzie przewały
Spokojny uśmiech i cholernie drogi luz
Może z zaświata ktoś podliczy jakieś kary
O nie teraz i nie tu…

Z jakich dziur, wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal

Trochę mi wstyd, trochę mi żal
Że jeśli już, czemu nie ja
Czemu nie Ty, czemu na złość
Czemu nie ktoś, kto zasłużył

Z jakich dziur, wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal
Powiedz, z jakich dziur wali cały ten szmal




Rate this interpretation
contributions:
Redakcja
Redakcja
anonim