Czasem pada śnieg w styczniu (wersja pilśniowa) Afro Kolektyw

Lyrics

  • Song lyrics Pan Wywrotek
Kiedyś miałem 15 lat i aż trzy kulki w worze,
było tak: duszę się, muszę wyjść, wszędzie źle, w domu najgorzej.
Więc chodźmy do klubu gdzie gra genialny didżej,
nie, chodźmy do sklepu gdzie jest kwas, mamy bliżej.
Niech zaatakują nas jedzące mózg bakterie,
zaraza ta mieści się w jednej z butelek zapewne.
Rzucam gniewne myśli sprośne, ona się przechodząc śmieje,
mam kilka serc, mam możliwości, mam chęć, mam nadzieję.
Ale wyższa siła co ogarnia właśnie ten rejon,
wiecznie jest niemiła, nie współpracuje z moją nadzieją.
Jestem Michał, elo, cześć, i mam bardzo mało czasu - wiesz,
gram organiczny hip hop jazz, co się na mnie drzesz?
Ani filozof, ani dres, ani ja nie lubię słuchać,
że wyglądam na przygłupa i że nie skorzystam tutaj.
Trudna sztuka, odwraca oko milcząc zajadle,
mam to w dupie tak głęboko, że aż ściska mnie to w gardle.

A słyszałem kiedyś tak: czasem w lipcu świeci słońce,
dżentelmen zakłada frak, gdy dama nosi gorset.
Nie jestem pewien, strzelam: ponoć w styczniu śnieg pada,
nic nie wiem, zaletów nie mam, mam styl dziada.
Nie pytasz się, co robię i tak powiem: bujam torbę,
pójdę już sobie - do lokalu "Lej po bombie".
Na tym stanęło, że się stawiam pod zimnym prysznicem,
kapitan Emo, zdalnie cię pozdrawiam - w cyce.

Kiedyś będę miał 50 lat, nabiorę powietrza,
teraz posłuchajcie wieszcza, co nie sra i nie szcza.
Jedziesz autem z Bobem Dylanem, podziwiaj proszę,
dojrzałem, delektuję się swoim męskim głosem.
Delektuję się scotchem, porusz łóżko, wiem wszystko, no śmiało,
co się stało?, no właśnie, spójrz no, nic się kurwa nie stało.
Więc mówmy mało o seksie, więcej o sensie dzisiaj,
kiedyś grałem w tetrisa, teraz w tenisa.
Mogę książki pisać: o tym że co twardo stało - leży,
a ty możesz dotknąć jak nie wierzysz.
Wpadłem w ręce Wenus z Milo i jest mi bardzo miło, miotam prawdą,
wywiad rzeka, wywiad bagno.
Jak stonkę Amerykanie, bóg mi zesłał doświadczenie,
zgadnij kochanie, którą częścią ciała tak mądrze się śmieję.
Z tego, że mógłbym dać ci tysiąc orgazmów w roku,
ale wolę dać sobie spokój.

Mnie smoking zdobi, ślicznie tobie w sukience,
ty rozkładasz nogi, ja rozkładam ręce.
Śnieg pada w styczniu i zalega do marca,
ty masz wiatr we włosach, ja mam wiatr w jajcach.
W lipcu świeci słońce, ja świecę przykładem,
nawet gdy idę donikąd to dochodzę najdalej.
Lecz zamiast pompki próżniowej dziś mi kup insulinową,
serce mi staje, powiedz czemu tylko ono.



Rate this interpretation
anonim