0
0

Ballada o tytiniu Martin Lechowicz

Lyrics and guitar chords

  • Guitar chords WirejQ
Na pocDzątku zerwaliśmy się do Glotu jakD orły
A pAotem to już było tak jak zDawsze
I oto ujrzGałem porażki widAok potwDorny
I powiedziGałem: to nie na moje nAerwy, nie pDatrzę

  I wtBmedy przyszedł on cały w czerwieni i biF#meli
  ZrGobił co trzeba i wszEystko zmiAenił

2.
Bo kiedy przegrywasz już nawet z bankrutem
Wtedy wiesz, że nie może być gorzej
Żeśmy nie orłem, a co najwyżej kogutem
Lecz wtedy on zjawił się jak Frodo w Mordorze

Bo ten tylko się sprawdzi na wojnie
Kto pierścieniem w co trzeba chromolnie

3.
Kłody rzucają, stawiają nam tamy
Lecz póki jest Tytoń nie ogarnie nas noc
Byle był Tytoń, do świtu jakoś przetrwamy
Bo gdzie jest Tytoń tam jest i moc

Przyszedł nowy komunikat z ministerstwa:
Wybór należy do ciebie: Tytoń albo klęska!

REFRENIK:
TDytGoń - obrońca nAarodDowy
Gdy wrEaży wróg trwa u wrAót
TDytGoń - jak obraz z CAzęstochDowy
Z TytGoniem czekAamy na cDud

Rate this interpretation
contributions:
WirejQ
WirejQ
anonim